poniedziałek, 7 października 2013
Prolog
Walka trwała w najlepsze. Zaklęcia śmigały na lewo i prawo, z każdej strony można było dostrzec błyski zielonego światła. Wszyscy walczyli bardzo dzielnie. Śmierciożerców było jednak coraz mniej, co dawało ich przeciwnikom narastającą nadzieję na zwycięstwo. Brązowowłosa gryfonka przeciskała się przez tłum walczących, raz po raz zostawiając wokół nieprzytomne sługi Voldemorta. Jej cel był coraz bliżej. Biegła ze strachem do leżącego w kałuży krwi rudzielca, który parę chwil wcześniej oberwał potężnym zaklęciem.
Nagle jej ciałem wstrząsnęły przeraźliwe spazma bólu. Padła na posadzkę, boleśnie zdzierając kolana na roztłuczonym szkle. Łzy napłynęły jej do oczu, a z gardła wydobył się krzyk. Czuła, że długo nie wytrzyma. Ból zdawał się rozrywa ją od środka. Pochyliła się jeszcze bardziej, co zaowocowało pokaleczonymi dłońmi.
Nagle ból skończył się tak szybko, jak się zaczął. Dziewczyna poczuła, że powoli wracają jej siły. Podniosła wzrok. Stała przed nią zdezorientowana kobieta z burzą nieujarzmionych czarnych włosów. Bellatriks. Na sam jej widok, i wspomnienie tortur w Malfoy Manor gryfonkę przeszedł dreszcz. Bellatriks spojrzała z furią spod swych ciężkich powiek, gdy spostrzegła, kto ją rozbroił. Obok śmierciożerczyni stał z wyciągniętą różdżką jej własny siostrzeniec, Draco Malfoy. Po jego platynowych włosach spływały stróżki krwi. Bellatriks ponownie spojrzała na brązowowłosą. Jej wzrok przepełniony był wrogością i szaleństwem.
-Ten zdrajca doprowadzi cię do śmierci, nędzna szlamo. – wyszeptała tak cicho, że gryfonka nie była pewna, czy dobrze ją zrozumiała.
Nim ktokolwiek zdążył zareagować, brunetka deportowała się z cichym trzaskiem. Brązowowłosa przeniosła swój zszokowany wzrok na blondyna. Wpatrywał się w nią z kamienną twarzą, ale z jego szarych oczu można było wyczytać niepokój i coś, jakby troskę? Zanim Hermiona zdążyła to lepiej przeanalizować, Draco obrócił się i zniknął w tłumie.
Dziewczyna trwała w niemym szoku po tym co się stało. Malfoy ją uratował? Nie mogła w to uwierzyć. I do tego, co miały oznacza słowa Bellatriks? Gryfonka nie potrafiła pozbierać myśli.
Ledwo do jej świadomości dotarło, że pół metra dalej ranny Ron z trudem podnosił się na łokciach, ze zdezorientowaniem rozglądając się wokół, a do Wielkiej Sali wpadł Harry Potter, obwieszczając, że Lord Voldemort nie żyje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz